Nie trudno się domyślić że wraz z liczbą pojazdów na drodze, rośnie liczba wypadków i kolizji. Prym w tym wiedzie Ameryka Północna,Europa i Japonia.Choć z racji wielkości kraju , ceny aut i liczby kierowców przoduje USA z wynikiem 765 aut na 100 mieszkańców. Dane . Niestety możliwość uzyskania prawa jazdy w wieku 16 lat, słaba jakość szkolenia młodych kierowców połączone coraz większym ruchem cały czas zbiera śmiertelne żniwo. Kierowca “muscle car-a” Dodge’a Challenger’a nie zatrzymała się w prawidłowy sposób na Stopie. W Stanach znak STOP jest chyba najczęściej spotykanym znakiem który zdobi prawie wszystkie skrzyżowania które nie posiadają sygnalizacji świetlnej.Stąd też zatrzymywanie się na nim bywa tak intuicyjne że większość osób ogranicza to do lekkiego zwolnienia prędkości i tym samym nie dokładnie oceniają swoja sytuacje. Kobieta zignorowała bezwarunkowe zatrzymanie się i wjechała wprost pod nadjeżdżającego pickupa. Całe zdarzenie zakończyło się 2 osobami w szpitalu i muscle car’em na złomie.
Spotkanie Pickupa z Challengerem.
tylko 35 mph (około 56.3 km/h) i spore znisczenia.
Niestety w tym wypadku ucierpieli wszyscy. Nie tylko kierowca trudniący się pracą przewoźnika ale też jego pasażerowie – klienci.
Do wypadku doszło niedaleko Aachen w Holandii. Kierujący prawdopodobnie na wskutek zmęczenia i uśnięcia stracił panowanie nad pojazdem i na autostradzie uderzył w tył auta jadącego pasem obok.Jak widać na poniższych zdjęciach uderzenie przy autostradowej szybkości było bardzo poważne , kierowca zginał na miejscu a reszta pasażerów w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Najtrudniejszą kwestią w przewozie osób nie tylko autokarami na dużą skalę , ale także i tym mniejszym biznesem przewozowym busami jest fakt że ludzie którzy korzystają z tego typu przewozu chcą by był on jak najbezpieczniejszy.Jednak kierowcy , czesto także właściciele w pogoni za większym zarobkiem zapominają , ze to co przewożą to nie “zwykły ładunek” i odpowiedzialność spoczywa tylko i wyłącznie na nich.
Wypadek który miał miejsce w Niemczech niedaleko Bremy , niestety do najszczęśliwszych nie należał.Brały w nim udział 2 osoby podróżujące Fordem S-MAX. Auto podczas zderzenie z przydrożnym drzewem i dachowania zostało prawie kompletnie zniszczone.Siła uderzenia w drzewo była tak duża że zdołała wyrwać silnik z ramy mocującej.Strażacy którzy przybyli na miejsce musieli rozcinać karoserię auta by dostać się do poszkodowanych, którzy w ciężkim stanie zostali
przetransportowanie śmigłowcem do szpitala. Jak widać na zdjęciach poniżej auta, powszechnie uznawane za rodzinne , są już o na wysokim poziomie bezpieczeństwa, jednak nadal
od ciężkich wypadków uchronić możemy się tylko sami, przez rozsądną i odpowiedzialną jazdę.Choćby nie wiadomo jak dużo systemów wspomagających auto posiada ostateczna decyzja i tak zawsze podejmowana jest przez kierowcę.
Robity S-MAX
Otworzyły się chyba wszystkie dostępne w tym aucie poduszki.
Problem często spotykany dzisiaj na polskich ulicach ale także i na drogach Europy Wschodniej. “Prawo” stoi po mojej stronie bo mam większy, szybszy, cięższy a przede wszystkim droższy samochód , więc z drogi. Niestety to tylko pokazuje płytkość myślenia kierowcy takiego samochodu. Na zachodzie szczególnie w USA nie ma mowy o tym że ktoś wymusza swoje prawo na drodze bo ma większy auto, nie ważne czy jest to nowiutki Cadillac Escalade , czy 25 letni Chevy, każdy tak samo przejeżdża przez skrzyżowanie, każdy tak samo stoi w korku i ect. W Polsce jest dokładnie odwrotnie przeciskanie się w korku,lekceważenie znaków manewry kończone w ostatnich sekundach przez zderzeniem. Kierowca jadący Range Roverem Sport chciał ukazać siłę swojego 8 cylindrowego diesla i zaczął wyprzedzać przepisowo jadącego przed nim Fiata. Niestety kierowca Fiata nagle zahamował , a rozpędzający się “rower” musiał zatrzymać się na jego bagażniku . Kosztowało to kierowcę wymianę całego przodu oraz poduszek powietrznych, więc sprzedał auto. Miejmy nadzieje że to zdarzenie utemperuje trochę jego zachowanie na drodze nim weźmie w swoje ręce kolejnego dużego SUV -a.
Świetny slogan z opatrzonych taką naklejką paczkach papierosów w Polsce pasuje do tej sytuacji idealnie. Palenie zabija , nie tylko ludzi.
Przekonał się o tym jeden z mieszkańców Atlanty który w drodze do pracy posilał się swoim pierwszym “śniadaniowym” papierosem. Pech chciał że kilka cm popiołu spadło pod nogi na miejscu pasażera. Kierowca w czasie podroży wstąpił jeszcze na chwile do pobliskiego sklepu , wychodząc z niego zauważył dziwnie zamglone wnętrze samochodu. Okazało się że skórzana tapicerka się pali, i niestety nawet małą gaśnica nie pomogła w ugaszeniu Auta. 3 – letni Nissan Armada wylądował na złomie. Kierowca wyszedł na szczęście cało z opresji.
Nieciekawy wypadek który zdarzył się na drodze dojazdowe do miasteczka Nürnberg w południowych Niemczech. Młody kierowca przed zakupem większego auta oczywiście przymusowo kilkukrotnie analizuje wszystkie za i przeciw wybieranej marce , modelowi czy segmentowi auta które kupuje. Następnym warunkiem koniecznym jest jazda testowa bez której nikt o normalnych zmysłach nie zdecyduje się na kupno nowego auta , szczególnie jeśli jest warte 50,000 €. Tak było także z jednym z klientów który zdecydował że wybór podanie na Mitsubishi Pajero u jednego z Dealerów w tym mieście. Szkoda tylko że zapomniał że auto które prowadzi jest o wiele większe i cięższe od starego,niestety na łuku drogi miało to radykalne znaczenie co spowodowało wywrotkę auta i kilkukrotne dachowanie.Na całe szczęscie prędkość około 70 km/h nie była zbyt wysoka toteż kierowca i pasażer wyszli z tego tylko z niegroźnymi potłuczeniami.Auto prawdopodobnie nadaję się jeszcze do naprawy , lecz będzie to bardzo kosztowne !
W raz z coraz to bardziej postępującym dobrobytem w europie zachodniej młodzież , a także ich rodzice napawani scenami z amerykańskich filmów kupują swoim świeżo upieczonym pociechom auta, która delikatnie mówiąc nie nadają się do oddania ich pod ster niedoświadczonemu kierowcy. Coraz mniej świeżo upieczonych kierowców i ich rodziców zadowala się autami segmentu B czy nawet C . Golf , Astra , Clio , czy Corsa już od dawna przestały być czymś czym można się lansować.W Holandii młodzież potrzebuje do tzw “lansu” czegoś o ostrzejszym image – u .Szczególnie tam upodobano sobie auta amerykańskie i japońskie chociaż ceny paliwa należą do jednych z najwyższych w Europie i wahają się w granicach 1,5 €/l. Jednak wysokie zarobki pozwalają na częste tankowanie.Toteż auta z dużą pojemnością i o bardzo sportowym zacięciu trafiają w ręce nastolatków. Tak było też z 19 letnim kierowcą który podczas jazdy na łuku drogi nie zdołał opanować swego sportowego Nissana 350Z. Ponad 300 konne monstrum z racji niedużej prędkości doznało tylko kilku mnij poważnych wgnieceń choć nie obyło się bez wystrzelenia airbag -ów.Na szczęscie kierowca wyszedł z opresji tylko z wielkim stresem. Morał jest taki, że prawdopodobnie przydało by mu się wykupienie kilku godzin jazdy na torze z doświadczonym instruktorem.
W Polsce zaczyna być to już widoczne choć może nie tak popularne jak w USA.Dzieci na 18 dostają jako prezent swoje pierwsze auto od rodziców , oczywiście jeszcze nie wielu w naszym kraju na to stać ale ta forma wyrażania zadowolenia ze swoich pociech ma coraz szersze uznanie. W większości przypadków kilkunastoletni mały Fiat Cinquecento, Opel Corsa czy Ford Fiesta nie nadszarpują budżetu rodziców,a młodym kierowcom pozwalają na zapoznanie się ze wszystkimi aspektami posiadania samochodu , a nie tylko jazdy. Drobne naprawy, przeglądy ,ubezpieczenia a przede wszystkim nabranie zdrowego rozsądku w użytkowaniu auta są bardzo przydatne w dalszych etapach życia.W USA niektórych rodziców stać na wiele więcej, nierzadko zdarza się tak że przeceniają umiejętności swoich dzieci.Auto które dostają na prezent często jest zbyt duże i mocne dla świeżo upieczonego kierowcy który tak na doba sprawę nie posiada jeszcze żadnych umiejetności. Tym bardziej jeśli jest to jeszcze dziecko ( O amerykańskie “driver licence” można starać się po ukończeniu 16 roku życia). Wypadek który miał miejsce w Dallas w stanie Texas spowodowany był przez 16-latkę ze świeżo odebranym “prawkiem”. Na łuku autostrady podczas opadów deszczu zbyt mocne przyciśniecie pedału gazu spowodowało uślizg tylnych kół jej pojazdu , uderzenie w betonową bandę dzielącą jezdnie a następnie dachowanie na poboczu drogi.Auto , nowy Chevrolet Camaro z potężnym 8 cylindrowym i 370 konnym silnikiem o pojemności 6.2 litra okazało się zbyt wygórowanym testerem dla młodego kierowcy. Skutki poważne obrażenia kierującej oraz auto z stanem liczniki 375 mil trafiło na szrot. Czy 370 koni to nie za dużo jak na pierwsze samodzielne wojaże ?? Oceńcie państwo sami.
Czasami wydaje się nam , że nie ma nic gorszego niż przeżycie zimy w naszym kraju będąc kierowcą jednego z aut jeżdżących po naszym kraju.Stan naszych dróg, ich “liche” oznakowanie, a także styl jazdy naszych rodaków kosztują wiele naszych nerwów. Jednak najgorzej jest chyba z każdym kolejnym opadem śniegu kiedy to w każdym z możliwych mediów słyszymy o tym że nasze służby drogowe znów zostały zaskoczone przez zimę. Wiadomo że nawet 5 letnie dziecko wie że jeśli w kalendarzy mamy już listopad , to w każdej chwili możemy się spodziewać opadów,dosłownie w każdej.Znaczy to że służby drogowe posiadają mniejsze kompetencje niż 5 latkowie w przedszkolu.Z drugiej strony należy też wiedzieć , że w bardzo rozwiniętych krajach choć służby drogowe są zawsze przygotowane na najróżniejsze ekscesy pogodowe , posiadają też wystarczającą ilość sprzętu i ludzi także przegrywają z żywiołem. Jak chociażby w Kanadzie gdzie zimy są dosyć długie i z definicji kilka razy do roku paraliżują komunikacje w tym kraju. Przykładem może być kierowca Forda Mustanga który uczestniczył w wypadku na Autostradzie nr 2 z Calgary w kierunku Edmonton w prowincji Alberta.Choć większość ludzi posiada tam potężne amerykańskie pickupy czy SUV -y z niezbędnym napędem na 4 koła.W tylno napędowym Mustangu z silnikiem o dużej mocy jazda w tak ekstremalnych warunkach wymaga doświadczenia którego ten młody kierowca nie posiadał.Skutek – auto na złowomisku czekające na export lub zezłomowanie.
W jednym kraju zima nadal ma się dobrze (Polska) w innym świeżo co odeszła i napawała wielu ludzi w tym także kierowców nadmiernym optymizmem. Tak jak kierowce tego seat z południowej Francji który postanowił wypróbować możliwości motoru na drogach bez białego puchu.
Zapomniał jednak że asfalt ośnieżony czy też mokry to nie wielka różnica w przyczepności która nadal pozostaje bardzo słaba.Skutkiem tego był niestety “fikołek ” wykonany w pobliskim rowie co można zauważyć na poniższych zdjęciach.